Paszteciki jogurtowe z kapustą i grzybami

Pisaliście kiedyś listy do Mikołaja? Ja chyba tak (mamo, potwierdź, bo może to moja bujna wyobraźnia).

Tak czy siak, dzisiaj postanowiłam kontynuować tę piękną tradycję i mam nadzieję, że mój list dotrze do mikołajowej chatki na czas. Wiem, że jest późno, ale warto liczyć na łut szczęścia. Otóż bardzo serdecznie proszę, żeby świat zaczął wracać do normalności, żeby ludzie przestali się siebie bać na ulicy i patrzeć na siebie wilkiem. Proszę też, żeby można było wypić kawę w ulubionej kawiarni, no i żeby spotkania towarzyskie z przyjaciółmi nie były luksusem, ale normą. Latem przydałyby się słodkie truskawki, tak na marginesie. Proszę jeszcze o dodatkowy sezon „Przyjaciół” (może coś się uda zdziałać w tej sprawie) i opublikowanie przepisu na sernik, który podkradali sąsiadce Chandler i Rachel. I jeszcze, o ile nie proszę o zbyt wiele, byłoby miło, gdyby na Netflixie pojawił się ostatni sezon „Homeland”. Ogólnie nie potrzebuję do szczęścia zbyt wiele, więc liczę na przychylne rozpatrzenie moich próśb. Do tego, jeśli łaska, proszę o zdrowie dla mojej rodziny, bo o pozostałe dobra zamierzam postarać się osobiście. Dziękuję i pozdrawiam!

Myślę, że list podobnej treści chciałby wysłać każdy z nas… Ale wstrzymajcie się. Mikołaj mógłby zwariować, gdyby dostał tysiące podobnych listów! Nie martwcie się. Czuję, że to załatwię: od jakiegoś czasu mam dobrą passę i siłę przebicia.

***

Ostatnio było na słodko, więc czas wrzucić coś dla koneserów słonych przekąsek. Proponuję wam świetne paszteciki z kruchego, jogurtowego ciasta nadziane kapustą z grzybami. Ciasto jest lekkie, mięciutkie i dosłownie rozpływa się w ustach, a wyrazisty farsz pięknie podbija smak. Dzień wcześniej warto przygotować tak zwaną nadziewkę, czyli kapustę z grzybami – uwaga, to mój sprawdzony przepis, który jest bazą większości kapuścianych dań w moim domu (pierogów, uszek, łazanek i ulubionego dania mojego męża, czyli solidnej porcji kapusty z solidną porcją maślanego puree).

Podaję proporcje na mniejszą porcyjkę: pół kilograma słodkiej kiszonej kapusty (zawsze wybieram tę słodszą, na surówkę), duża cebula, szalotka, 4 garście leśnych grzybów, 300 ml bulionu warzywnego, łyżka mąki i dwie łyżeczki cukru, dwie łyżki oleju, dwie łyżki masła (solidne), dwie garstki pieczarek (ok. osiem sztuk), marchewka.

Kroję drobno cebulę i szalotkę, ale nie łączę ich ze sobą. Biorę duży wok (wiem, że do kapusty pasuje jak wół do karety, ale mnie odpowiada, bo ma nieprzywierającą powłokę) albo garnek z grubym dnem, najlepiej żeliwny. Na solidnej łyżce masła podsmażam cebulę, dodaję trochę cukru i soli, czarny pieprz. W tym czasie odciskam wodę z kapusty (spróbujcie, czy nie jest zbyt słona – jeśli posłuchacie mojej rady i kupicie surówkową, będzie OK) i drobno siekam ją na desce. Kiedy cebulka się zrumieni, dodaję drugą łyżkę masła i wkładam poszatkowaną kapustę. W małym rondelku podgrzewam bulion i gotuję w nim suszone grzyby. Kiedy zmiękną, a woda zrobi się brązowa, grzybowy rosół trafia do kapusty, a grzyby trzeba ostudzić, posiekać i również dodać do woka. Taką kapustę duszę jakieś 40 minut, dolewając wody w razie potrzeby (czyli kiedy kapusta zacznie przywierać do dna patelni/garnka). W tym czasie siekam pieczarki na plasterki i podsmażam je na rozgrzanej suchej patelni – to najlepsza metoda, którą znam dzięki książkom Julii Child. Dzięki takiej obróbce pieczarki nie duszą się w sosie własnym, ale smażą i nabierają złotego koloru. Co ważne, smażymy małymi porcjami, żeby każdy plasterek miał swobodę ruchu 🙂  Podsmażone pieczarki doprawiam szczyptą soli i blenduję na gładki mus, który dodaję do kapusty. No, szanowni państwo, zbliżamy się do końca! Zostało starcie marchewki (tarka, grube oczka) i zrobienie zasmażki. Na patelni (może być patelnia po pieczarkach) podgrzewam łyżkę oleju, dodaję szalotkę, szczyptę soli i łyżeczkę cukru, podsmażam, następnie dolewam łyżkę oleju i dodaję łyżkę mąki. Taką zasmażkę dodaję do kapusty razem z marchewką i duszę jeszcze kilka minut.

Polecam przygotowanie farszu dzień wcześniej i schłodzenie go – paszteciki będą się lepiej lepiły.

Ciasto jogurtowe jest banalne w przygotowaniu – warto wspomóc się urządzeniem z końcówką do siekania. Umieszczamy tam 100 g zimnego masła pokrojonego w kosteczkę, pół łyżeczki soli i żółtko, po czym uruchamiamy sprzęt. Szybko zrobi się piękna, puszysta masa, którą trudno osiągnąć przy pomocy dłoni 🙂  Do takiej masy dodajemy na przemian łyżkę mąki przesianej z proszkiem (340 g mąki pszennej i pół łyżeczki proszku) oraz gęstego jogurtu naturalnego (200 g – polecam zwykły naturalny jogurt z Lidla, ma odpowiednią konsytencję).

Ciasto następnie wałkujemy dość cienko i kroimy na prostokąty. Na środek każdego nakładamy pasek kapusty z grzybami. Brzegi ciasta zlepiamy jak na zdjęciu, a następnie kroimy na kawałki i układamy łączeniem na dole na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Smarujemy roztrzepanym jajem i posypujemy makiem, pieczemy 10-12 minut w piekarniku nagrzanym na 180 stopni (termoobieg).

To tyle! Przepis może wydawać się długi, ale jest banalnie prosty. Polecam z całego serca to ciasto – jest wdzięczne w obróbce i plastyczne, nie klei się do blatu jak ciasto drożdżowe i nie rozpada jak maślane. Zróbcie je na początku tygodnia, a do świąt zostaną okruszki 🙂

____

lista składników na kapustę: pół kilograma słodkiej kiszonej kapusty (zawsze wybieram tę słodszą, na surówkę), duża cebula, szalotka, 4 garście leśnych grzybów, 300 ml bulionu warzywnego, łyżka mąki i 2 łyżeczki cukru, 2 łyżki oleju, 2 łyżki masła (solidne), 2 garstki pieczarek (ok. osiem sztuk), duża marchewka.

lista składników na ciasto: 2 szklanki mąki (340 g), 100 g zimnego masła, 200 jogurtu naturalnego z Lidla, żółtko, pół łyżeczki proszku i pół łyżeczki soli

dodatkowo: jajko do smarowania i trochę maku (użyłam mielonego)

(Visited 84 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jak zostałam babą...

Kiedy byłam mała, wujek mówił do mnie „madlajn”, a ja powtarzałam z oślim uporem, że nigdy nie będę gotować, bo to dobre dla bab. Teraz jestem już dorosła i choć w myślach lubię nazywać się po wujkowemu, stałam się babą swojego dzieciństwa – nie wyobrażam sobie siebie bez smaków. [...]