Niezawodne pieczone pierogi

Miałam przygotowane zdjęcia z sernikiem waniliowym, ale niestety – sprzęt spłatał mi figla i proste przegranie fot stało się sporym wyzwaniem (nie podołałam). Sernik wdzięczy się tylko na ekranie aparatu (na razie), a ja postanowiłam się nie denerwować i z panikowaniem poczekam do jutra. Tymczasem, leżąc pod kocem i spoglądając na migocącą urokliwie choinkę, sięgnęłam do starych zasobów i przypomniałam sobie o orkiszowych pierogach z wytrawnym nadzieniem. Są pieczone i przypominają małe bułeczki – wspaniale komponują się z kremowym sosem (podaję je zwykle z gęstym jogurtem doprawionym odrobiną srirachy).

Nie będę odkrywcza, ale to powiem: dzisiejsza batalia z kablem, komputerem i moim kochanym Olympusem naprowadziła mnie na myśl, że jesteśmy uzależnieni od sprzętu. Kiedy przestaje działać, mamy problem z najprostszymi rzeczami – pracą przy komputerze, komunikowaniem się z bliskimi i znajomymi, a nawet gotowaniem czy wykonywaniem codziennych czynności. Ekspres wypluwa nam kawę, mikrofala podgrzewa lunch w pracy, prostownica przygładza włosy, pralka daje drugie życie ciuchom, samochód podwozi kuperek w dowolne miejsce, aparat dokumentuje chwile i to, co nas otacza, żarówki dają światło, dzięki czemu możemy długo czytać i nie zacinamy się w palce w kuchni. A komputery, drukarki, niszczarki, skanery i telefony? Nie wspomnę o spieniaczach do mleka, podgrzewaczach parówek, oczyszczaczach powietrza, sokowirówkach i szczoteczkach elektrycznych. Kiedy zabrakłoby tego wszystkiego – cóż, mielibyśmy poważny problem.

Ale wiecie, co byłoby dla nas najgorsze? Brak telefonu. Przyzwyczailiśmy się do tego, że możemy się skontaktować z każdym, bez względu na miejsce, w kilka chwil. Nie liczą się kilometry, szerokość geograficzna, pieniądze. Możemy dzwonić, pisać wiadomości na komunikatorach – denerwujemy się, kiedy ktoś długo nam nie odpisuje (czytaj: kilka minut). Kiedyś telefonów nie było – i kiedy ktoś nie wrócił do domu, można było nigdy nie dowiedzieć się, co się stało.

Nie mówię, że kiedyś było lepiej, nie mówię, że mamy gorzej – po prostu, jest inaczej. Zdaje się, że powinniśmy korzystać z dobrodziejstw XXI wieku, ale nie możemy polegać tylko na nich. Nie możemy się od nich uzależniać. Zrobię dzisiaj na kolację orkiszowe pierogi, otworzę butelkę włoskiego Moscato, wyłączę telefon i postawię na prawdziwą rozmowę. Ktoś się przyłączy?

***

Co do pierogów, przepis jest łatwy do zrobienia. Do miski przesiewam 150 g mąki orkiszowej i 100 g mąki pszennej, dodaję 3/4 łyżeczki soli, opakowanie suchych drożdży (8 g), szczyptę cukru, 3/4 szklanki mleka i 2 łyżki oleju. Zamiast suchych drożdży można wykorzystać świeże – 20 gramów. Jeśli stosuję świeże, rozpuszczam je w mleku z cukrem i dopiero taką mieszankę dodaję do suchych składników. Zagniatam ciasto, przykrywam je ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce, żeby podrosło.

W tym czasie przygotowuję nadzienie: na łyżce klarowanego masła podsmażam pokrojonego drobniutko indyka (ok. 250 g), dodaję sól i pieprz cytrynowy. Podsmażone mięso przekładam do miski. Obieram dwie marchewki i kroję je drobno, obrywam liście jarmużu (oddzielam je od twardych łodyg), szatkuję cebulę i siekam rukolę oraz jarmuż. Na dużej patelni rozgrzewam dwie łyżki klarowanego masła, podsmażam cebulę i marchewkę, dodaję jarmuż i rokolę. Na koniec dodaję mięso, doprawiam solą lub pieprzem, ścieram odrobinę cheddara. Podrośnięte ciasto dzielę na części, rozwałkowuję, wykrawam krążki szklanką. Nakładam po łyżeczce farszu, zlepiam brzegi i układam na blaszce wyłożonej papierem.

Nagrzewam piekarnik do 180 stopni. Gotowe pierogi smaruję rozbełtanym jajkiem. Piekę je 18-20 minut, podaję z sosem: do gęstego jogurtu dodaję odrobinę kupnego sosu sriracha. Świetnie sprawdzi się też jogurt wymieszany ze słodką papryką, szczyptą chilli, odrobiną pieprzu i soli, a także zwykły majonez.

Smacznego! Jak dobrze, że piekarnik działa i nie odmawia posłuszeństwa!

___

lista składników na ciasto: 150 g mąki orkiszowej, 100 g mąki pszennej, 3/4 łyżeczki soli, opakowanie suchych drożdży (8 g) lub 20 g świeżych drożdży, szczypta cukru, 3/4 szklanki mleka i 2 łyżki oleju

lista składników na farsz: dwie marchewki, duża cebula, 150 g jarmużu (dwie duże łodygi), dwie garście rukoli, 200-250 g mięsa z indyka, sól, pieprz, odrobina cheddara

na sos: jogurt naturalny (gęsty), ulubione dodatki

(Visited 116 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jak zostałam babą...

Kiedy byłam mała, wujek mówił do mnie „madlajn”, a ja powtarzałam z oślim uporem, że nigdy nie będę gotować, bo to dobre dla bab. Teraz jestem już dorosła i choć w myślach lubię nazywać się po wujkowemu, stałam się babą swojego dzieciństwa – nie wyobrażam sobie siebie bez smaków. [...]