Paszteciki świąteczne z kapustą i grzybami

Kiedyś, dawno temu, bardzo chciałam być dorosła.

Myślałam, że to supersprawa. W końcu każde dziecko wie, że jak jesteś dorosły, to możesz robić wszystko, na co przyjdzie ci ochota: jeść podwójne lody w środku nocy, skakać po łóżku i gonić koty w parku. Poza tym nikomu nie trzeba się tłumaczyć, a jak się coś zbroi, to trudno, jakoś się to zatuszuje i po krzyku.

Cóż. Jeśli o mnie chodzi, to ta dorosłość… jest mocno przereklamowana. No bo tak: rzeczywiście można robić wszystko, ale nikt normalny nie ma na to czasu. Ciągle jest coś do zrobienia, lista nigdy się nie kończy. Kupić kwaśne jabłka, zanieść sweter do krawcowej, odebrać garnitur z pralni, zapłacić za prąd, ugotować więcej makaronu, żeby zabrać do pracy, iść do banku w sprawie jakiejśtam i jeszcze coś tam, na czele ze sprzątaniem i prasowaniem. Mamo, dlaczego mnie nie ostrzegłaś? Powinnam się dwa razy zastanowić, zanim wpakowałam się w całą tę dorosłość.

Drodzy, stało się, od dorosłości nie ma ucieczki (lecę w stronę Gombrowicza, czas się opamiętać!). Stojąc dzisiaj w kolejce w sklepie z nędzną kostką masła, pomyślałam, że chyba za dużo myślę i stąd tak doskwiera mi ta cała dorosłość. W końcu gdybym nie wymyślała zadań do zrobienia i nie odhaczała kolejnych punktów, miałabym dużo czasu i rzeczywiście mogłabym pląsać po zielonej trawce niczym Zosia z Pana Tadeusza (choć nieco się spóźniłam: nikomu nie polecam hasać po łące w środku zimy). Z drugiej strony – o niektóre rzeczy trzeba jednak dbać, a o rachunkach na przykład zapominać nie można – bo jak odetną energię, to umarł w butach (o losie, o piekarniku).

Nie doszłam, zdaje się, do żadnych wniosków. Zaapelowałam do swego rozsądku, poprosiłam o cofnięcie czasu – na nic, niestety, me prośby. Recepta? A jakże. Skoro już jestem dorosła, zamierzam się tym cieszyć – trochę mniej się nakręcać, więcej korzystać. Znaleźć dla siebie po kilka minut w ciągu dnia, wypić w spokoju kawę, upiec ulubione ciacho (albo odwiedzić pobliską kawiarnię). Życie naprawdę jest piękne – a dorosłość wystarczy oswoić.

***

Zaczyna się okres przedświąteczny, więc lecimy z tematem kapusty, buraków i maku. Co powiecie na drożdżowe paszteciki z kapuściano-grzybowym nadzieniem, które wyrosły tak bardzo, że na zdjęciach przypominają bułeczki? Najlepiej zacząć od przygotowania ciasta drożdżowego: do miski przesiewam 250 g mąki, wkruszam 20 g świeżych drożdży, dodaję po pół łyżeczki cukru i soli, wlewam 100 ml ciepłego mleka (nie gorącego, ale ciepłego), wbijam jajko, a na koniec dodaję 25 g rozpuszczonego masła i ok. łyżkę oliwy z oliwek – tyle, żeby całość dała się ładnie zagnieść i wyrobić. Kulę ciasta przykrywam ściereczką – powinna podrosnąć przez ok. godzinę.

Nastawiam piekarnik na 180 stopni (termoobieg). W tym czasie przygotowuję farsz. Moczę w odrobinie bulionu garść grzybów leśnych, a po chwili dodaję do tego poszatkowaną drobno słodką kiszoną kapustę (najlepiej spróbować przed gotowaniem i jeśli jest kwaśna, dokładnie ją przepłukać). Ja kupuję kapustę surówkową w ulubionym warzywniaku – być może też uda się wam taką znaleźć. Do gara wrzucam listek laurowy i ziele angielskie, odrobinę kminku, symbolicznie doprawiam solą, dodaję sporo pieprzu. W tym czasie na suchej patelni (z naciskiem na słowo „suchej”) podsmażam pokrojone drobno pieczarki. Dzięki suchej patelni naprawdę się usmażą (na złoto!), a nie uduszą. Doprawiam solą i pieprzem. Kiedy będą gotowe, przekładam je do malaksera i mielę na drobno. Na patelni po smażeniu pieczarek rozpuszczam łyżkę masła i podsmażam na niej dużą cebulę (dodaję standardowo sól i pieprz). Z gara wyławiam przyprawy, mieszam wszystko i powinno być pyszne, ale w razie konieczności znowu doprawiam.

Kiedy ciasto podrośnie, przekładam je na podsypany mąką blat. Wałkuję cienko w kształt prostokąta, rozkładam masę (równo i po brzegi), a potem zwijam jak roladę i kroję na równe kawałki (zdjęcia ułatwiające pracę znajdziecie poniżej). Przekładam na blachę i piekę ok. 12 minut. Paszteciki można układać ściśle obok siebie (wtedy się połączą), albo w równych odstępach (wtedy wyjdą wam bułeczki, tak jak mnie). Jak wiadomo, takie paszteciki smakują najlepiej z barszczykiem, kiedy jeszcze są ciepłe. Sprawdzą się w drugi dzień świąt, kiedy karp i pierogi będą wszystkim wychodzić bokiem (sprawdzone).

____

lista składników na ciasto: 250 g mąki, 20 g świeżych drożdży, jajko, 100 ml mleka, 25 g masła, 10 g oliwy z oliwek (lub więcej), pół łyżeczki soli, pół łyżeczki cukru

lista składników na farsz: 120 słodkiej kiszonej kapusty (surówkowej), garść suszonych grzybów leśnych, pół szklanki bulionu, szczypta kminku, listek laurowy, ziele angielskie, 250 g pieczarek, 2 łyżki masła, duża cebula

(Visited 107 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jak zostałam babą...

Kiedy byłam mała, wujek mówił do mnie „madlajn”, a ja powtarzałam z oślim uporem, że nigdy nie będę gotować, bo to dobre dla bab. Teraz jestem już dorosła i choć w myślach lubię nazywać się po wujkowemu, stałam się babą swojego dzieciństwa – nie wyobrażam sobie siebie bez smaków. [...]