Dyniowa rolada biszkoptowa z serkiem

Jakże często zachowujemy się, jakbyśmy występowali w talent show.

Staramy się pokazać od najlepszej strony, zabłysnąć humorem i olśnić urodą, powalić na kolana piękną polszczyzną i elokwencją. Choć rola w programie trwa kilka minut, tak naprawdę gramy przez całe życie – przekonani, że jesteśmy w czymś wybitni, pokazujemy światu tylko tę stronę, którą akceptujemy. Wkładamy w występ całe serce, skupiamy uwagę, koncentrujemy siły. I zawsze czekamy na opinię innych – jeśli nas chwalą, wznosimy się ku górze, jeśli krytykują, wpadamy w bezdenną rozpacz.

Pomyśl – czy nie przygotowujesz scen do odegrania? Czy nie układasz scenariusza rozmów, jeśli idziesz na spotkanie z osobą, która w jakiś sposób ci imponuje? Czy nie czujesz ukłucia zazdrości, kiedy patrzysz na „występy” innych i myślisz: jejciu, są lepsi ode mnie, jestem do niczego? Czy nie warunkujesz swojego być albo nie być od tego, co powie surowe jury?

Może będzie ci łatwiej, jeśli powiem ci, że żadnego talent show nie ma i nikt nie wymaga od ciebie, żebyś miał niesamowite zdolności w jakiejś dziedzinie. Nie musisz odwijać na czas czekoladowych cukierków, podrzucać piłki ileś tam razy na minutę ani śpiewać arii operowych, by czuć się świetnie (ale jeśli chcesz, to oczywiście możesz). Nic nie musisz, a już na pewno nie warto, byś czekał na werdykt samozwańczych specjalistów. Pomyśl, że gra idzie o nagrodę, którą każdy ma na wyciągnięcie ręki – o poczucie szczęścia.

Zastanów się – kiedy ostatnio czułeś się szczęśliwy?

No właśnie. Przestań grać. Zacznij żyć.

***

Jesienią warto sięgnąć po dynię – ja postanowiłam zrobić z niej pyszną roladę biszkoptową z sernikowym nadzieniem. Jest bardzo prosta do zrobienia i znika w mgnieniu oka!

Zaczęłam od ciasta: ubiłam dwa białka, pod koniec ubijania dodając pół szklanki ksylitolu (można zastąpić cukrem). Kiedy piana była sztywna, wrzuciłam do misy żółtka i 200 g purée z dyni.

Tu podaję dwie ważne informacje: używam dyni z zieloną skórką – ma mało wody i idealnie nadaje się do słodkości. Puree robię w hurtowych ilościach: obieram dynię ze skóry, siekam w kawałki, piekę w piekarniku do miękkości, blenduję i wkładam do słoików (do szybkiego zużycia) lub mrożę. Nie macie wyjścia – musicie kupić spory kawał i wyprodukować dyniowe purée!

Do masy dodaję następnie 2 łyżki oleju roślinnego, łyżeczkę proszku, łyżeczkę korzennej przyprawy, a także przesiewam do niej 1/2 szklanki mąki pszennej i 1/3 szklanki mąki ziemniaczanej. Całość delikatnie, ale dokładnie mieszam i przelewam na dużą płaską blachę (tę standardową, piekarnikową) wyłożoną papierem do pieczenia (nie zapominajcie o bokach – trzeba wykorzystać kilka płatów).

Ciasto biszkoptowe piekę 12 minut w 180°C (termoobieg). W tym czasie robię krem: mieszam trzepaczką 250 g serka kremowego typu President (wybieram zwykle Delikatny, w składzie mleko i śmietanka), a także ser ricotta (250 g), skórkę z cytryny i 4 łyżki pudru (u mnie z ksylitolu, ale może być też zwykły biały cukier). Całość dokładnie mieszam i ewentualnie dosładzam.

Roladę po wyjęciu z pieca nakrywam ręcznikiem i odwracam, odklejam papier i razem ze ściereczką zwijam w rulon. Po jakiś 20 minutach biszkopt rozwijam, nakładam serek (po brzegi) i roluję raz jeszcze. I gotowe! Ciacho jest pyszne, lekkie jak chmurka i bardzo jesienne. Polecam!

____

lista składników na biszkopt: 2 jaja (osobno żółtka i białka), 200 g purée z dyni (odmiana z zieloną skórą), 1/2 szklanki ksylitolu albo cukru, 1/3 szklanki mąki ziemniaczanej, 1/2 szklanki mąki pszennej, łyżeczka proszku, łyżeczka korzennej przyprawy, 2 łyżki oleju

lista składników na nadzienie: 250 g serka typu President (u mnie Twaróg Delikatny), 250 g serka ricotta, 4 łyżki pudru z ksylitolu lub więcej (może być zwykły puder z białego cukru), skórka otarta z jednej cytryny

(Visited 66 times, 1 visits today)

2 myśli na temat “Dyniowa rolada biszkoptowa z serkiem”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jak zostałam babą...

Kiedy byłam mała, wujek mówił do mnie „madlajn”, a ja powtarzałam z oślim uporem, że nigdy nie będę gotować, bo to dobre dla bab. Teraz jestem już dorosła i choć w myślach lubię nazywać się po wujkowemu, stałam się babą swojego dzieciństwa – nie wyobrażam sobie siebie bez smaków. [...]