Wytrawne gofry z bekonem i jajkiem

Cierpliwość jest cechą, której nie mam prawie w ogóle. Wszystko robię natychmiast, nienawidzę czekać. Kiedy ktoś obiecuje mi spacer lub lody, za trzydzieści sekund pytam, kiedy idziemy, bo jestem gotowa. Jeśli nie mam nic do roboty, a muszę na coś lub kogoś poczekać, dostaję białej gorączki. Kręcę się, marszczę nos, słowem: jestem nieznośna. Jeśli wychodzę z domu, wybieram drogę z najmniejszą liczbą świateł – czekanie na czerwonym także doprowadza mnie do pasji (tyle sekund w ciągu życia tracę na czekanie, często w deszczu i słocie!). Oczekiwanie w kolejce do kasy? Najchętniej przebiegłabym się ze cztery razy wokół sklepowych półek, ale w moim wieku już nie wypada. Zresztą, tę niecierpliwość miałam w sobie od zawsze. Byłam chyba jednym dzieckiem w historii przedszkola, które gardziło leżakowaniem – nie chciałam i już! Mama do dziś wspomina, że kiedy kończyłam coś robić, od razu pytałam: „Co teraz, mamusiu?”. Mówiąc krótko: nie lubiłam nudy. Nie nauczyłam się być cierpliwa. Jeszcze.
Spytacie, co z kuchnią. Tak, tu potrafię zacisnąć zęby, ale nie byłabym sobą, gdybym nie robiła kilku rzeczy na raz. Jedną ręką mieszam ciasto, drugą przewracam w garze z obiadem. Robota pali mi się w rękach, ale kiedy trzeba czekać, czekam. W kuchni mi się nie nudzi, to chyba jedyne miejsce, w którym potrafię przystanąć i spokojnie patrzeć, jak karmelizuje się banan, rośnie baba w piekarniku i takie tam.
Zatem widzicie: nie jestem cierpliwa. Albo: nie byłam. Cierpliwości uczą mnie moje włosy, które rosną dłużej, niż chciałabym, żeby rosły. Ach, jak cierpię, kiedy wiem, że nic nie przyspieszę, że to nie zależy ode mnie! A one dają mi pstryczka w nos i rosną majestatycznie. Choć długo byłam z tego powodu niezadowolona, teraz myślę, że to była dedykowana lekcja cierpliwości. Powiem tak: jest skuteczna. Nie pierwszy raz okazuje się, że to, co nas spotyka, nie dzieje się bez powodu. Wszystko nas czegoś uczy.
***
Cierpliwie czekałam też na moment, kiedy w mojej kuchni stanie gofrownica. Doczekałam się! Od miesiąca jest i błyszczy się pięknie na barku kuchennym. Wybrałam sprzęt o dużej mocy – pamiętajcie, że tylko taki da wam pięknie dopieczone, chrupkie zewnątrz wafle. Odradzam kupowanie gofrownic za pięćdziesiąt złotych w marketach – nie warto, po prostu. Mój model, który sprawdza się doskonale, to RAVEN EG004. Podaję dokładną nazwę, bo pewnie będziecie pytać – a jeśli ktoś jest ciekawy, to nie, to nie jest reklama, a RAVEN prawdopodobnie nigdy się nie dowie, że zachwalałam ich sprzęt 🙂
Ale sprawy techniczne na moment odłóżmy. Oto i on – pierwszy przepis na gofry! Zaczniemy na wytrawnie – propozycją na śniadaniowe gofry z bekonem i jajkiem. Są pyszne, sycące i idealnie sprawdzą się na leniwy sobotni poranek (w niedzielę, rzecz jasna, powtórka). Mamo, wybacz! Tu należy wyjaśnić, iż moja mama NIE UZNAJE gofrów na słono – dla niej liczą się tylko NA SŁODKO. Swoją teorię wyższości gofrów słodkich nad słonymi uzasadnia tym, że SĄ LEPSZE. Z tym argumentem nie dyskutuję! I choć czuję, że rymuję, słodkie gofry także obiecuję, ale następnym razem.
Przygotowuję zwykle ciasto na trzy gofry, żeby zjeść je od razu (na spółę z pewnym panem). Do miski wsypuję 40 g mąki pszennej i 40 g mąki kukurydzianej (można dać 80 g mąki pszennej). Do tego wbijam jajko, wlewam 200 ml mleka i 25 g rozpuszczonego masła, dosypuję pół łyżeczki proszku do pieczenia lub suchych drożdży i ćwierć łyżeczki soli. Do takiego ciasta można dodać nieco pieprzu cytrynowego albo szczyptę papryki, jeśli lubicie. Gofry smażę po ok. 6 minut z każdej strony, na wysokiej mocy (ale nie najwyższej, bo nie lubię ciemnego koloru). Studzę je chwilę na kratce do wypieków, a w tym czasie smażę jajka sadzone (tak, by miały płynny środek) i robię bekon (smażę na suchej patelni plastry surowego boczku). Przed podaniem gofry smaruję majonezem (mam przepis na wegański, sztos!), posypuję szczypiorkiem, dodaję sałatę, plastry świeżego ogórka, bekon i jajko. Gofry podaję z pomidorkami. I tyle! Te wytrawne wafle to jedna z moich ulubionych propozycji śniadaniowych – polecam. Mam dużo cierpliwości podczas ich przyrządzania, żeby każdy element był zrobiony jak najlepiej – jajko płynne, bekon chrupki, a same gofry – niebiańskie…

M.

lista składników: 40 g mąki pszennej i 40 g mąki kukurydzianej (lub 80 g mąki pszennej), jajko, 200 ml mleka, 25 g masła, pół łyżeczki proszku do pieczenia lub suchych drożdży, ćwierć łyżeczki soli

dodatki według uznania, u mnie: majonez, szczypiorek, zielony ogórek, sałata, boczek, jajko, pomidorki

(Visited 67 times, 1 visits today)

Jedna myśl na temat “Wytrawne gofry z bekonem i jajkiem”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jak zostałam babą...

Kiedy byłam mała, wujek mówił do mnie „madlajn”, a ja powtarzałam z oślim uporem, że nigdy nie będę gotować, bo to dobre dla bab. Teraz jestem już dorosła i choć w myślach lubię nazywać się po wujkowemu, stałam się babą swojego dzieciństwa – nie wyobrażam sobie siebie bez smaków. [...]