Dobra decyzja

Myślicie, że wszystkie ważne decyzje, które kiedyś zapadły, były przemyślane?

Nic bardziej mylnego! Decyzje nigdy nie były, nie są i nie będą pewne. Można zastanawiać się nad tym, czego chcemy, co będzie lepsze i tak dalej, ale w momencie decydowania jedynym pewnikiem jest to, że „zobaczymy” i „jakoś to będzie”. Wybierając, działamy często spontanicznie, ale historia dowodzi, że w tym szaleństwie jest metoda.

Antybiotyk został odkryty przez przypadek, kiedy prowadzono badania nad szczepionką na tyfus. Taki sam „przypadek” doprowadził do wynalezienia mikrofali i teflonowej patelni. A frytki? Znacie tę historię? To dopiero ironiczny uśmiech losu! W połowie XIX wieku w restauracji Saratoga w Nowym Jorku kucharz postanowił odgryźć się na złośliwym kliencie, który wciąż odsyłał do kuchni frytki (miały być zbyt grube i wilgotne). Tak powstały cienkie plasterki ziemniaka, chrupkie i pyszne. Podejrzewam, że nie ma osoby, która nigdy nie próbowałaby chipsów! Przez przypadek powstały też coca-cola i szampan – pierwsze słynne bąbelki były produktem ubocznym podczas produkcji białego wina.

A teraz branżowa ciekawostka: kilkanaście lat temu prawa do wydania Harry`ego Pottera kupiło jedno z poznańskich wydawnictw i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w momencie podejmowania tej decyzji nikt nie był świadomy, jak wielkim bestsellerem okaże się ta książka. Więcej! Tłumaczenie Harry`ego od roku spoczywało na biurku innego wydawcy, który w historii młodego czarodzieja nie zauważył nic porywającego i zrezygnował z praw do wydania. Znalazł się jednak ktoś, kto nie tyle dostrzegł geniusz Rowling, ile pożałował biednej kobiety samotnie wychowującej dziecko… Cóż. Pozostaje współczuć jednemu wydawcy, który odrzucił propozycję książkową. I pogratulować drugiemu, który kierował się dobrym sercem.

Każdy wybór to wielka niewiadoma. Nigdy nie wiemy, co przyniesie nam los. Podejmując decyzje, kierujmy się sercem i intuicją, a w trochę mniejszym stopniu rozumem. Mam w sobie jakąś pewność, że karty i tak zostały rzucone, a my znajdziemy to, czego szukamy w najmniej oczekiwanym momencie!

***

Dobrą decyzją jest też zrobienie na obiad knedli z owocami. To pyszny i prosty pomysł na ucztę, którą żal kończyć – więc zjadasz kolejne knedlowe kuleczki, a Twój brzuch mruczy z rozkoszy…

Kluczowe w tym przepisie jest wcześniejsze ugotowanie ziemniaków – najlepiej poprzedniego dnia. Zaznaczam, że gotowanie ziemniaków pół godziny przed lepieniem knedli skończy się katastrofą (zamiast ciasta powstanie lepka maź), podobnie jak wybranie złej odmiany. Kartofle muszą być twardawe, niemączne – moim zdaniem najlepiej sprawdzą się sałatkowe denary. Świetnie się łączą z białkiem i mąką, dając puszyste, łatwe w obróbce ciasto.

Denary gotujemy zatem dzień wcześniej. Ile? Mniej niż kilogram, po obraniu i ugotowaniu powinniśmy uzyskać ok. 600 gramów ziemniaków. Zostawiamy je do dokładnego przestudzenia, ja trzymam je w lodówce. Pół godziny przed gotowaniem knedli przecinam nieduże śliwki (najlepiej węgierki, ale sprawdzą się też małe wczesne śliwki) tylko do połowy, wyciągam pestkę, a w środek wsypuję odrobinę cukru. Ziemniaki przeciskam przez praskę, dodaję 200 g mąki pszennej typ 450, szczyptę soli oraz dwa białka. Zagniatam ciasto – będzie elastyczne i przyjemne w dotyku. Następnie podsypuję blat mąką, ciasto dzielę na dwie części, każdą roluję i dzielę na kawałki (u mnie padło na 7 kawałków, ponieważ miałam większe śliwki).

Każdą cząstkę rozpłaszczam, kładę na środek śliwkę z cukrem i zalepiam owoc, a następnie dokładnie roluję w dłoni, by zniknęły ślady łączenia. Odkładam na omączony blat, a na koniec gotuję 7 minut we wrzątku (kluski wypłyną na powierzchnię). Odcedzone knedle podaję z serkiem twarogowym z odrobiną pudru, brązowym cukrem i cynamonem. To jeden z moich ulubionych obiadów i jedno jest pewne: zrobienie knedli to zawsze dobry pomysł!

M.

___

lista składników: 600 g ugotowanych dzień wcześniej denarów, 200 g mąki, 2 białka, szczypta soli, ok. 14-20 śliwek (w zależności od wielkości owoców), trochę cukru, brązowy cukier i cynamon do podania, ew. również serek twarogowy (mieszam naturalny serek poznański z łyżeczką pudru)

(Visited 91 times, 2 visits today)

2 myśli na temat “Dobra decyzja”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jak zostałam babą...

Kiedy byłam mała, wujek mówił do mnie „madlajn”, a ja powtarzałam z oślim uporem, że nigdy nie będę gotować, bo to dobre dla bab. Teraz jestem już dorosła i choć w myślach lubię nazywać się po wujkowemu, stałam się babą swojego dzieciństwa – nie wyobrażam sobie siebie bez smaków. [...]