Najszybsze pierniczki świata

Kochani,

tym razem bez zbędnego przedłużania dzielę się z Wami moim sprawdzonym przepisem na szybkie, pyszne pierniczki, które królują w moim domu od wielu lat. To przepis z serii last minute, który idealnie nadaje się na ostatnie godziny intensywnych przygotowań.

Na dużą porcję (dla całej rodziny i sąsiadów) potrzebne będą:

* kilogram mąki

* 1,5 szklanki cukru

* słoiczek domowych powideł lub gęstego dżemu wiśniowego

* słoiczek miodu wielokwiatowego

* kostka masła (250 g)

* 120 g kakao

* 4 jajka

* 2 łyżeczki sody (rozpuścić w 3 łyżkach ciepłej wody)

* 2 opakowania naturalnej przyprawy do pierników

Masło roztapiamy z miodem i cukrem. Do dużej miski przesiewamy mąkę z kakao, dodajemy jajka, powidła, rozpuszczoną sodę i przyprawy korzenne. Kiedy masa maślana lekko przestygnie, dodajemy ją do pozostałych składników i wyrabiamy elastyczne ciasto (trzeba zachować cierpliwość). Praktycznie od razu można wykrawać pierniki. Robimy to stopniowo – dzielimy kulę na części, każdy kawałek ciasta rozwałkowujemy i wycinamy z niego kształty. Pierniczki pieczemy partiami po 10 minut w 180°C (termoobieg).

A teraz – sprawdzony, niezawodny lukier. Na tę porcję pierników potrzebne będą 2 białka i opakowanie cukru pudru (ciężko powiedzieć, ile będzie potrzebne). Białka trzeba lekko ubić, a kiedy zaczną robić się białe, dodać tyle pudru, żeby wyszedł lukier o konsystencji śmietany. Miłośnikom kolorów polecam barwniki – u nas były żółte, zielone, czerwone i niebieskie. Wzory wykonuję za pomocą patyczka od szaszłyków, korzystam z koralików i innych cudowności dostępnych w sklepach (raz w roku można zaszaleć).

Cudownego pierniczenia!

M.

 

(Visited 83 times, 1 visits today)

3 myśli na temat “Najszybsze pierniczki świata”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jak zostałam babą...

Kiedy byłam mała, wujek mówił do mnie „madlajn”, a ja powtarzałam z oślim uporem, że nigdy nie będę gotować, bo to dobre dla bab. Teraz jestem już dorosła i choć w myślach lubię nazywać się po wujkowemu, stałam się babą swojego dzieciństwa – nie wyobrażam sobie siebie bez smaków. [...]