Maślankowe ciasto, kruszonka i nieprzygotowanie

Są takie dni i takie chwile, że mam ochotę zgłosić nieprzygotowanie do życia.

Podnieść dwa palce do góry jak w podstawówce i tak jak wtedy powiedzieć bez pozwolenia:

– Dziękuję, mam dość, zbieram się! Radźcie sobie sami, cześć.

A potem chwycić tornister z Kubusiem Puchatkiem i wrócić do domu, w którym będzie mama i w którym będzie pachniało rogalikami z powidłami, które zjem z kubkiem parującego kakao.

Czasami naprawdę mam na to ochotę. Wyłączyć się, zebrać ulubione rzeczy i zwiewać, aż się będzie kurzyło. Uciec na bezludną wyspę! O, tak! Usiąść w cieniu palm, rozłupać sobie kokosowy orzech, wczytać się w książkę, którą kupiłam miesiąc temu, a której nie miałam okazji przeczytać… I przestać przejmować się wszystkimi nieszczęściami świata. I przestać myśleć o rzeczach, które nie są warte tego, żeby poświęcać im mój cenny czas. I przestać ganiać jak chomiczek po klatce. Po prostu przestać i skupić się na byciu tu i teraz. Tylko dla siebie i aż dla siebie.

Każdy ma takie chwile, jestem tego pewna. I choć dzisiejszy świat nie ułatwia niczego, nie da się zawsze uciekać, a na bezludną wyspę to już w ogóle. Trzeba opracować swój prywatny sposób na sytuacje alarmowe – ja mam sprawdzoną metodę, która działa lepiej lub gorzej, ale przeważnie lepiej.

Zamykam się w kuchni, zostawiam telefon za drzwiami i piekę ciasto. Skupiam się na składnikach i dobraniu odpowiednich proporcji. Słucham siebie, zastanawiam się, na co mam ochotę… Czekolada? Cytryna? Maślana kruszonka? Puszysty suflecik? Rozkosznie wilgotny sernik? Krucha beza? A może puszyste ciasto jogurtowe…?

A potem odmierzam, ścieram, przelewam, rozbijam i ucieram. Miksuję, znowu przelewam, układam, skupiam się na każdym drobiazgu. W końcu siadam przed piekarnikiem, patrzę, jak rośnie mój ratunek, nastawiam ulubioną płytę, słucham kojącego głosu Janusza Radka i w miłym dla ucha anturażu groszków i róż łapię balans.

Te minuty to mój czas. To chwila niemyślenia, wyłączenia się. To moje nieprzygotowanie, chwilowa niedyspozycja, która zdarza się najsilniejszym. Później wyjmuję ciasto z piekarnika i rzucam się na ciepłą blachę jak dzik w żołędzie. Wybieram ładny talerzyk, parzę kawę, spieniam mleko i siadam w fotelu albo na środku podłogi (nie martwcie się, mam stół). I delektuję się smakiem, zachwycam się konsystencją i dzwoniącą pustką w głowie. W tych chwilach wiem jedno – że mi smakuje – i że jest dobrze. Po prostu – dobrze.

Po takim nieprzygotowaniu łatwiej wskoczyć w codzienność. Spróbujcie, kiedy dopadnie Was życiowa niedyspozycja – a dopadnie. Prędzej czy później. Żebyście byli gotowi, dam Wam przepis na najlepsze, cudownie puszyste ciasto maślankowe z kruszonką.

Przesiewam 350 g mąki, nie myśląc o niczym, tylko o przesianiu mąki… Dodaję szczyptę soli, dwie łyżeczki proszku do pieczenia, łyżkę cukru z wanilią i pół szklanki cukru. Do tego wlewam szklankę maślanki i pół szklanki oleju, a na koniec wbijam dwa jajka i wszystko ucieram raczej niedbale, myśląc o niebieskich migdałach…

Przelewam ciasto na wyłożoną papierem małą, kwadratową formę do pieczenia. Układam ulubione owoce, u mnie często pada na jagody, które mrożę w hurtowych ilościach, albo kwaskowate maliny czy wiśnie. I zabieram się za kruszonkę, bo maślana kruszonka to jedna z największych życiowych przyjemności.

Przesiewam 100 gramów mąki, dodaję 50 g cukru i 60 g zimnego masła. Wyrabiam opuszkami palców, żeby nie ogrzać samego ciasta, i kruszę na maślankowe cudo. Wszystko sypię cukrem kryształem i wstawiam do nagrzanego na 170°C piekarnika (termoobieg). Piekę 45 minut, relaksując się na kuchennej podłodze i patrząc, jak ciasto rośnie się i rumieni…

A potem wyjmuję, jem i zbieram siły. A kiedy już zjem i zbiorę energię, biorę tornister i wracam do klasy… Ale już nie przepraszam. Nie mam za co. Każdy ma prawo na malutkie nieprzygotowanie od czasu o czasu… Byle było smaczne.

_____

lista składników na ciasto: 350 g mąki pszennej (typ 405 lub 450), dwie łyżeczki proszku do pieczenia, szczypta soli, pół szklanki cukru, łyżka cukru z wanilią, pół szklanki oleju, szklanka maślanki, dwa jajka

lista składników na kruszonkę: 100 g mąki, 50 g cukru, 60 g masła

owoce – najlepiej kwaśne

 

 

 

(Visited 309 times, 1 visits today)

4 myśli na temat “Maślankowe ciasto, kruszonka i nieprzygotowanie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jak zostałam babą...

Kiedy byłam mała, wujek mówił do mnie „madlajn”, a ja powtarzałam z oślim uporem, że nigdy nie będę gotować, bo to dobre dla bab. Teraz jestem już dorosła i choć w myślach lubię nazywać się po wujkowemu, stałam się babą swojego dzieciństwa – nie wyobrażam sobie siebie bez smaków. [...]